joomla templates top joomla templates template joomla

A gdyby tak Różaniec?

dr Wincenty Łaszewski. Opublikowano w Numer 2018/03 (4)

Scena z Musicalu Fatima, gdzie Maryja wręcza Hiacyncie różaniec.

 

Dla wielu z nas Różaniec to modlitwa „nie dla nas”. Stwierdzamy jasno: On do nas nie pasuje. I mamy rację - przynajmniej tak długo, jak myśląc „Różaniec”, przywołujemy obraz kogoś bezmyślnie odmawiającego modlitwy, co gorsza fanatycznie przekonanego, że jego klepanie „zdrowasiek” cieszy Boga i wyjednuje łaski.

 

Tym ludziom nie przeszkadza, że w tej modlitwie nie ma ich serca, że ona ich nie zmienia, że nie jest szkołą uczącą coraz głębszego zjednoczenia z Bogiem. Zaraz zadajemy pytanie o ich religijność. Może jest płytka, nieprawdziwa jak ten ich Różaniec? A my chcemy czegoś więcej! Chcemy żywej wiary, autentycznego spotkania, doświadczenia mocy, która zmienia życie. Szukamy więc czegoś innego. Różaniec? Skreślony z listy.

Tymczasem…

Różaniec jest modlitwą ludzi prostych i świętych. Tacy wiele czerpią z tej modlitwy i bardzo ją kochają. Bo jest to dla nich modlitwa Spotkania. Co wcale nie oznacza, że jeżeli ktoś nie jest prosty ani też święty, to nie ma po co brać do ręki różańca. I że nie ma sensu przełamywać się, próbować. Nieprawda. Dla takich Różaniec jest lekarstwem. Takich Różaniec prostuje. Jeśli są gotowi rozpocząć kurację i nie przerwać jej, bo nie smakuje, bo wymaga czasu, bo trzeba pilnować skupienia, bo, bo… Leczenie musi być długie, do końca. Wtedy jest skuteczne.

To najlepszy środek na prostotę. Masz pokrzywiony kręgosłup ducha? Bierz do ręki różaniec. Jesteś wewnętrznie połamany, pokręcony, skomplikowany? Uwierz, Różaniec może ten bałagan uporządkować, zaprowadzić w Tobie ład i pokój. To doskonałe antidotum na chorobę wewnętrznego zamętu. Coś jest czarne, a powinno być białe? Najprościej zanurzyć je w bieli. Komuś zimno? Posadź go przy ogniu. Ktoś nieustannie krzyczy? Trzeba go spotkać z ciszą, która śpiewa i urzeka. Jest ktoś wewnętrznie rozdarty i niespokojny? Daj mu do ręki różaniec. On go poskleja i uciszy.

Ludzie pokorni i prości mają serce dziecka. Takim łatwo przychodzi różańcowa modlitwa. Czerpią z niej siłę i radość. Różaniec jest dla nich spotkaniem z Nią i z Nim. Tacy uczą się od Maryi przeżywania sercem tajemnic naszej wiary. Wiedzą już, że można się od Niej wiele nauczyć – tego, co najważniejsze. To przecież jedna z nas, tak nam bliska przez swoje niezrozumienie i wiarę bez granic. Tacy uczestniczą z Nią w wielkich tajemnicach wiary. Stoją z Nią pod krzyżem, wcześniej pochylają się ze łzami w oczach nad Narodzonym w stajni betlejemskiej, rozpaczliwie szukają Go wśród pielgrzymów, pomagają napełniać stągwie w Kanie. I jak Maryja „rozważała wszystko w sercu swoim”, tak i oni starają się wniknąć w misterium Bożej inności. Odczytują w Różańcu własną drogę radości i cierpienia, spotkania z Bogiem i samotności, aż wreszcie cieszą się z oglądania czekającej ich ostatniej drogi – do nieba, by tam otrzymać przyrzeczone dziedzictwo.

 

Ludzie pokorni i prości mają serce dziecka. Takim łatwo przychodzi różańcowa modlitwa.

 

Tylko ten potrafi się tak modlić, kto może odnieść do siebie słowa Psalmu 131:

Panie, nie wyniosło się serce moje ani nie wywyższyły oczy moje, i nie wdawałem się w rzeczy wielkie albo zbyt wzniosłe dla mnie. Zaprawdę, pokornie rozumiałem, a nie podnosiłem duszy mojej; jak dzieciątko odstawione przy matce swojej, tak zapłata w duszy mojej.

Różaniec – modlitwa, która funkcjonuje na wielu płaszczyznach. Stąd jego głębia i pozorna niełatwość. Bo obok chodzenia wraz z Matką śladami historii Jezusa (na tej płaszczyźnie jest on rozważaniem Słowa Bożego) jest jeszcze przyzywająca Boga moc nieustannej modlitwy – prostej i, co może najbardziej trzeba podkreślić, biblijnej. Różaniec, jak Psalmy, jest modlitwą natchnioną, jest Słowem Bożym. Modlitwa Pańska jest przecież modlitwą Jezusa (Mt 6, 9-13, Łk 11, 2-4), zaś Pozdrowienie Anielskie to słowa Gabriela (Łk 1, 28) i Elżbiety (Łk 1, 42). Nasze usta wypowiadają więc Słowo Boga! Stąd płynie moc tej modlitwy.

 

Różaniec, jak Psalmy, jest modlitwą natchnioną, jest Słowem Bożym.

 

A druga część „Zdrowaś Maryjo”? – zapytasz.

Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej.

Nie, nie jest to Słowo Objawionego Boga. To krzyk z otchłani ludzkiej grozy i samotności. To krzyk bezradnych, biblijnych anawim – ‘ubogich Pana’. To wołanie, na które Bóg nigdy nie pozostaje głuchy, modlitwa, które zawsze jest wysłuchana.

Doszedł Go krzyk biednych. On słucha wołania ubogich (Hi 34, 28).

 

Modlitwa różańcowa prowadzona przez naszą wspólnotę w Norwegii.

 

Bądźcie radośni, ubodzy, niech ożyje wasze serce, którzy szukacie Boga. Bo Jahwe wysłuchuje biednych i swoimi więźniami nie gardzi (Ps 69, 33-34).

 

Ty widzisz trud i boleść, patrzysz, aby je wziąć w swe ręce. Tobie się biedny poleca, tyś opiekunem sieroty (…) Usłyszałeś pragnienie pokornych, umocniłeś ich serca, nakłoniłeś ucha (Ps 10, 14-17).

 

Biedni są przyjaciółmi Boga. Uciekają do Niego z bezgraniczną, rozpaczliwą ufnością. Już tylko On pozostaje ich nadzieją, pomocą, ratunkiem.

Powiada Augustyn z Hippony: „I przyszedł przynaglany wołaniem ubogich – nachylił się ku nim w Jezusie Chrystusie: «Dla nas, biednych, Ojciec zechciał posłać Syna»”.

Druga część Pozdrowienia Anielskiego jest takim wołaniem. Krzykiem ubogiego. Czy wiesz, jaka jest geneza tego rozpaczliwego wołania? To mroczne lata późnego średniowiecza i czarna śmierć. Przeszła przez Europę, zabijając jedną trzecią mieszkańców. Ginęły całe miasta, wyludniały się osiedla. Ze stu czterdziestu dominikanów w Montpelier przeżyło zaledwie siedmiu, a niektórzy, jak pewien irlandzki mnich, myśleli, że na całym świecie nikt poza nim jednym nie przeżył zarazy. Pogrzebawszy wszystkich swoich braci, wędrował on miesiącami po świecie, nigdzie nie spotykając żywego człowieka. Myślał, że na ziemi pozostał tylko on jeden…

W „Zdrowaś Maryjo” został nawet ślad tamtej grozy. Widać ją w połączeniu słów „teraz” i „w godzinę śmierci”. Były to czasy, kiedy ludzie nie wiedzieli, czy kładąc się na spoczynek, wstaną jeszcze nazajutrz. „Teraz” i „godzina śmierci” sąsiadowały ze sobą niebezpiecznie blisko.

W życiu są dwie ważne chwile: „teraz” i „godzina śmierci”. W czasie, gdy szalała czarna zaraza, ludzie niepewni jutra, niepewni, czy ranek nie będzie zwiastunem śmierci, wołali z rozpaczą o ratunek – do Niej, by chroniła ich przed złem największym; by ocaliła ich od sieci szatana, która próbuje ich zagarnąć do łodzi potępienia.

 

W życiu są dwie ważne chwile: „teraz” i „godzina śmierci”.

 

Ciekawe, że nie mamy tu próśb o ocalenie od śmierci. Jest błaganie o modlitwę Maryi w chwili, gdy śmierć zabierze nam oddech.

Czarna śmierć zebrała swoje żniwo i odeszła. A modlitwa o opiekę Maryi pozostała. Jakby ludzie instynktownie czuli potrzebę orędownictwa Tej, która weszła do nieba tak łatwo i lekko, jak wiatr napełnia białe żagle… Ludzie wiedzą, że modlitwa, o którą proszą Maryję, jest skuteczna. W wymiarze wiecznym pewna i niezawodna. Ludzie przeczuwają, że Bóg wysłuchuje Jej próśb. Błagają więc, by Ona modliła się za nich w tych dwóch najważniejszych momentach życia, by była z nimi teraz i w godzinę ich odejścia. Wiedzą, że są słabi i bezradni, że potrzebują Jej opieki.

W gruncie rzeczy człowiek pozostaje zawsze dzieckiem - słabym, nieporadnym i nic nierozumiejącym z tajemnicy życia. Cóż bowiem znaczą nasze lata wobec bezkresu czasu, który jest za nami, i czasu, który pozostawił światu Bóg? Każdy z nas jest bezradnym niemowlęciem historii…

 

W gruncie rzeczy człowiek pozostaje zawsze dzieckiem - słabym, nieporadnym i nic nierozumiejącym z tajemnicy życia.

 

Różaniec prowadzony przez Dzieci i Rodziny Guadalupiańskie 12 grudnia 2016 r. w Parafii Garnizonowej w Lublinie.

 

Dziecko jest bezpieczne, gdy ma Matkę. Potrzebuje Jej, Jej opiekuńczych ramion, tkliwego spojrzenia, ciepłego słowa, Jej spokoju i pewności. By się rozwijać, dojrzewać, konieczna jest mu Matka. Nam też, którzy przed Bogiem i przed tajemnicą życia zawsze pozostaniemy dziećmi, również potrzeba Matki. Jan Paweł II pisał:

 

Odwieczna miłość Ojca (…) przybliża się do każdego z nas poprzez tę Matkę, nabiera znamion bliskich, jakby łatwiej dostępnych dla każdego człowieka. I dlatego Maryja musi znajdować się na wszystkich drogach codziennego życia Kościoła (Redemptor hominis, 22).

 

Nasze chrześcijaństwo staje się bardziej ludzkie, ciepłe, nasze. Staje się dla nas domem. Znikają surowość, dystans, lęk. Bezpieczne staje się każde „teraz” i godzina śmierci każdego z nas.

Tej bliskości i wsparcia przyzywamy, odmawiając „Zdrowaś Maryjo”. Nie może to być modlitwa niewysłuchana. Jest cierpliwym pukaniem do drzwi, które w końcu stają otworem. „Kołaczcie, a będzie wam otworzone, proście, a otrzymacie” - zapewnia Chrystus (Mt 7, 7).

 

Bierzesz do ręki święty różaniec.

Całujesz ze czcią.

Potem rzeźbisz nim na sobie duży znak krzyża,

Jakbyś chciał w nim zawrzeć

Całego siebie,

Całą swą miłość

I całą swą bezradność,

Radość i troskę,

Cały swój świat

I wszystko.

 

Rozpoczyna się Twoja modlitwa,

A przez jej monotonię

Spogląda na to, co ogarnąłeś krzyżem różańcowym,

Wieczny, Niezmienny Bóg

I słucha w zachwycie szeptu Twego serca

Jak Ojciec zasłuchany

W powracające sylaby gaworzącego dziecka.

 

Ufaj,

Matka, którą prosisz o modlitwę,

Tak bardzo Cię kocha,

Gdy przesuwasz w swej dłoni

Te święte paciorki,

I nie jesteś już sam.

 

Różaniec to wielka zagadka wiary,

To duchowy łańcuch skuwający Boga,

Gdy szepczesz jego słowa,

Bóg w więzach swej miłości

Nie odmówi

I Zbawi.

 

Obejmuję Cię tą modlitwą

Jak ramionami

I oplatam różańcem,

Byś nie wypadł, Przyjacielu mój,

Z ręki Wszechmocnego.

 

Wincenty Łaszewski

 

W modlitwie

Mamy być jak ciche anioły

Muskające zapłakany policzek bliźniego

A jego oczom zatrwożonym,

ciepła Bożego dać

I z wiernością wpatrzeni w niebo,

przy Bogu trwać.

 

W modlitwie

Obiecując ją, nigdy nie pomijać

żadnej duszy, której się obiecało,

Żadnej sprawy, którą oddać się miało.

 

W modlitwie

Zapewniać o niej by ze spokojną duszą człowiek położył się spać.

Nie dla owacji, ale dla

przykładu mówić o tej łasce.

Nie długość, nie ilość, nie efekt,

ale Twe oddane serce liczy się najbardziej.

 

Córko Moja, o czym myślisz w tej chwili? - Pan zapytał.

Chciał się przedostać przez skorupę

zatwardziałości ludzkich serc,

Pan chce tam właśnie wlać swe miłosierdzie

i łaską Miłości nas ku Sobie nieść.

 

Żyć modlitwą, modlić się życiem,

Przebywać z Panem w nocy i o świcie

W modlitwie..

 

Gabriela Rodzik

 

 

Zamów Książkę nr 1

Zamów Książkę nr 2

VideoBlog Guadalupe

Logowanie

Wyłącznie dla członków Wspólnoty i jej Dzieł. Informacje: admin@guadalupe.com.pl

Kontakt

e-mail zespół:
zespol@guadalupe.com.pl
administrator strony: admin@guadalupe.com.pl